O wiekanocnych zwyczajach ludowych na Słowiańszczyźnie, głównie południowej. Jest w nich mnóstwo pozostałości pogaństwa. Okazuje się, że duszą (sitowia) można zdobić jaja, także drutem, a nawet wyrobami kowalskimi. Do czego podobne są niektóre rosyjskie, wielkanocne ciasta wstyd nawet napisać, ale etnografowie wiedzą. Pisankami grywano nawet w coś w rodzaju golfa, a przed cerkwiami budowało się huśtawki, na których nawet najstarsze babcie obowiązkowo chciały się pohuśtać.
A sam wykład przy św. Wincentego, w bibliotece na Bródnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rusticana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rusticana. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 marca 2013
poniedziałek, 7 maja 2012
Pajęczarze chmielnikowi
Murarz-tynkarz-akrobata i betoniarz-spadochroniarz. ;-)
(Kto śledził ogłoszenia firm - obecnie zwanych head-hunterami- za Edwarda Rozrzutnego i Wojciecha Groźnego, ten wie dobrze, o czym piszę)
Na zdjęciu na platformie podnośnika widoczna jest koleżanka Dagmara ze Świdnika ;-) i właściciel chmielnika, czyli ja ;-)
A poważnie to napotkany po drodze chmielnik gdzieś w okolicach Łęcznej.
Nz. zawieszanie sznurków, po których będzie się wspinał młody chmiel.
P.S. Pola Lubelszczyzny w mojej pamięci zawsze są pełne chmielników i słupów wysokiego napięcia.
Lubelskie nastodólne hafty murarskie
Na Lubelszczyźnie nie tylko kobiety haftują. Haftowane krzyżykowe ;-) wzorki upodobali sobie także murarze stodół i innych wiejskich budynków gospodarczych - oczywiście przy akceptacji miejscowych drobnych inwestorów, czyli gospodarzy. Haftowane stodoły to typowa sztuka ludowa: oddolna i skonwencjonalizowana, z estetyką narzuconą przez praktyczną formę oraz dostepne wtedy na rynku materiały. Charakterystyczne dekoracje pojawiały się od epoki Wiesława Ponurego aż po czasy Wojciecha Groźnego. Kulminacja tej stylistyki była za Edwarda Rozrzutnego, wtedy po prostu najczęściej była okazja do takiej twórczości. Dekorowano głównie murowane szczyty, bo dłuższe ściany najczęściej budowano z desek ze względu na potrzebę przewiewu (przy murowanych ścianach słoma czy siano gniją, nawet jeśli zostawi się w murach otwory). Zwykle wzory tworzono z dwu materiałów: taniej szarej cegły silikatowej i czerwonej cegły ceramicznej. Rzadziej używano najtańszych, domowej roboty pustaków z szarego żużlobetonu lub kupowanego, białego siporeksu.
Na elewacjach widuje się czasem także krzyże, ale mnie tym razem udało się znaleźć tylko kielich.
Gdyby to były Sudety, napisałbym nawet, że husycki. ;-)
Charakterystyczne romby są wynikiem stosowanego układu cegieł i raczej nie są spowodowane wpływem architektury krzyżackich zamków i kościołów (tam charakterystyczne romby zamków i kościołów były robione z ciemniejszej cegły zendrówki, wplecionej w tło muru z normalnej cegły wiśniówki - potem powtarzały to prowincjonalne kościoły Mazowsza). Raczej widziałbym tu plastyczne wpływy haftów ukraińskich. ;-)
Podziwiałem te podlubelskie dzieła od dawna, ale wreszcie przy okazji wyprawy po okolicach Chełma zdecydowałem się na zrobienie jakiegoś reprezentatywnego wyboru takich obiektów.
Ostatnie zdjęcie przedstawia budynek co prawda mieszkalny i bez ceglanych wzorów, ale z powodu doboru materiałów też zahaczający o tę stylistykę (jest to plebania parafii polskokatolickiej w Turowcu).
P.S. Stworzę też tu kiedyś kolekcyjkę mazowieckich zabudowań gospodarczych z czerwonej cegły i nieobrobionego kamienia polnego.
sobota, 19 listopada 2011
Stroje ludowe na folwarku Koszyki ;-)
Pokaz mody ludowej w pracowni "Duży Pokój" przy Koszykowej 24 to finał projektu "Polsko-białoruskie inspiracje etniczne w designie młodych". Na zdjęciu stroje wilanowskie. Bardzo fachowo komentuje je pani Piskorz-Branekova (skądinąd żona znajomego Bułgara z... Nowej Pragi). Sporo informacji można znaleźć na stronie StrojeLudowe.net.
Przy okazji polecam stronę Skanseny.net
Po omówieniu poszczególnych strojów była parada wszystkich par modelek i modeli.
Był i poczęstunek, na którym (oprócz zwykłych w takich sytuacjach win, soków, czipsów etc.) trafiały się zupełnie inne smakowite rzeczy.
No a potem potańcówka w wiejskich klimatach przy świetnie wykonywanej muzyce.
poniedziałek, 9 maja 2011
Kombajn Bizon u mojego sąsiada

U sąsiadów przez płot, czyli w PGRze Bródno, stoi produkt Fabryki Maszyn Żniwnych w Plocku - kombajn Bizon Super 056c.
(Poprzednio napisałem
Lśni w słońcu zupełnie jak w starej piosence Wałów Jagiellońskich.
A wszystko 5 km 200 m w linii prostej od Kolumny Zygmunta.
piątek, 26 listopada 2010
poniedziałek, 19 października 2009
wtorek, 6 października 2009
czwartek, 1 października 2009
Wsi spokojna, wsi wesoła...

Pod Lublinem. Jak miło słyszeć w nocy, przez otwarte okno, szum deszczu, odległe naszczekiwania psów, jabłka spadające z drzew w trawę i dalekie pociągi - a rano pianie kogutow, porykiwania krów, przejeżdzające drogą traktory i czasem jeszcze stukot końskich kopyt.
Mój kolega, krakowski mieszczuch zbuntowany mawia tak: 'możesz wyciągnąć chłopa ze wsi, ale wsi z chłopa nie wyciągniesz' :-)
niedziela, 13 września 2009
Niech gospodynie rzeźbią coś w glinie
A gospodarze tną na fujarze ;-)
Choć zwykle bywa odwrotnie. :-)
Kowal kuje... ale gdzie kowalka? ;-)
Z rozmiarów obrabianej na filmie podkowy można wnioskować, że jest ona dla kóz (à la Makuszyński) albo psich butów (à la Słowacki). :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







