środa, 6 listopada 2013
Jeny na Młocinach, czyli Tokio koło samej Warszawy
UKSW, czyli skrót nazwy Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego (za komuny Akademia Teologii Katolickiej, a przed wojną Wydział Teologii Katolickiej UW) z powodu położenia uczelni na peryferyjnych Młocinach, bywa przez złośliwych rozszyfrowywany jako Uniwersytet Koło Samej Warszawy. Odległość do Śródmieścia owszem duża, ale żeby umieszczając na autobusach miejskich symbol jena w nazwie sugerować aż japońskość tej dzielnicy? ;-)
poniedziałek, 4 listopada 2013
Uroczystość w 219 rocznicę Rzezi Pragi
Przed krzyżem postawionym dopiero w 1915 roku przy ul. Jagiellońskiej blisko rogu z al. Solidarności wieczorna, ekumeniczna uroczystość w 219 rocznicę rzezi mieszkańców i obrońców Pragi przez rosyjskie wojska pod wodzą generała Suworowa. Byli na uroczystości duchowni rzymskokatoliccy i prawosławni (przecież w tle cerkiew katedralna), ale zabrakło ewangelickich, żydowskich i muzułmańskich (a w końcu Pragi broniły podobno - oprócz żydowskiej milicji - na co są świadectwa zaskoczonych kompletnie tym faktem oficerów w służbie rosyjskiej - także oddziały tatarskie, a w wojskach litewskich, tworzących główny trzon obrońców ewangelików na pewno było sporo, ponadto Żydzi w chwili rzezi stanowili bardzo znaczący odsetek mieszkańców Pragi jeśli nie większość.).
Oprócz licznie przybyłych zwyczajnych ludzi byli też harcerze i kibice. Ci, gdy przyszło do śpiewania hymnu, co prawda mocno fałszowali (jak to w Polsce niestety), ale ku memu miłemu zaskoczeniu znali poprawnie wszystkie zwrotki łącznie ostatnią, zwykle pomijaną o zapłakanym ojcu Basi. ;-) Po hymnie musieli jednak sobie powznosić chórem swoje skądinąd słuszne hasła - niestety cokolwiek zbyt agresywnym jak na tego rodzaju uroczystość tonem.
A przed uroczystością w Warszawskim Kole Przewodników Miejskich był potwornie nudny wykład historyczny na ten temat. ;-) Po wykładzie przewodnicy przybyli tu zapalić znicze.
A przed uroczystością w Warszawskim Kole Przewodników Miejskich był potwornie nudny wykład historyczny na ten temat. ;-) Po wykładzie przewodnicy przybyli tu zapalić znicze.
Różycki forever!
niedziela, 3 listopada 2013
Podwórko przy Chlubnej
Gdzieniegdzie przy płocie okalajacym podwórko rzeczywiście rosną jakieś chluby. ;-)
Fotka z Choszczówki-Kolonii od koleżanki Martyny Górskiej (a do niedawna z Targówka), przewodniczki specjalizującej się w dzielnicach prawobrzeżnych. Z podziekowaniem za podesłanie. J
piątek, 1 listopada 2013
Cmentarz Bródnowski vel Bródzieński
Znicze przed pomnikiem ofiar komunistyącznych prześladowań. W tle drewniany kościół proj. Cichockiego.
--
Wysłano z telefonu komórkowego Sony Ericsson
--
Wysłano z telefonu komórkowego Sony Ericsson
Zegar bije na Starych Powązkach
Przy katakumbach wspólne śpiewanie siedemnastowiecznych, tradycyjnych pieśni szlacheckich z Mazowsza. Prowadzi śpiewy swoim głosem i charakterem Adam Strug, inicjator przedsięwzięcia.
--
Wysłano z telefonu komórkowego Sony Ericsson
Kwesta przy Żytniej róg Młynarskiej
Przy okazji zawarło się nieco teatralnych znajomości. Tak to jest, gdy się stoi prawie w samej w bramie. :-)
czwartek, 31 października 2013
ModLyn, czyli wymowa baaaardzo warszawska. :-)
Dwie zapowiedzi z Dworca Centralnego (nie zawsze zapowiedzi są z
nagrań, czasem są jak dawniej są mówione na żywo, tzn. wtedy, gdy dla danej sytuację nie ma gotowego nagrania). :-)
Jak miło trafić jeszcze na taką
wymowę.
L oraz y zdecydowanie warszawskie, to jest
lewobrzeżne, sz podobnie: twarde.
[Już kiedyś to próbowałem tutaj opublikować, ale z nieznanych mi powodów technicznych plik się nie odtwarzał, więc teraz ponawiam publikację; a wrzucam właśnie teraz, gdy znacznie więcej niż zwykle osób podróżuje - także pociągami.]
W kościele przy Puławskiej czyli o nieuctwie większości warszawskich taksówkarzy
Z wizytą u przyjaciół z okazji dzisiejszego wielkego święta. Kościół luterański przy Puławskiej 2a oświetlony, bo obchodzi się właśnie rocznicę przybicia 95 tez, była nawet transmisja TVP on-line ;-) No i śpiewano dla mnie najważniejsze, potężne i w górę unoszące pieśni: Warownym grodem jest nasz Bóg (autorstwa dra Marcina L, a rano była też w audycji prof. Perza kantata Bacha z tą pieśnią) oraz Brońże panie nas na wieki (tekst z Kancjonału Wschowskiego 1782, do siedemnastowiecznej melodii Johanna Crügera).
Kościół luterański zainstalował się w tym budynku pierwszej wojnie światowej, po przerobieniu tej budowli ze zbudowanej 1901-1904 wojskowej cerkwi pw. św. Piotra i Pawła carskiego Keksholmskieogo Pułku Lejb Gwardii Cesarza Austrii (sic!), który to pułk niedaleko stacjonował, a nawet Rondo Mokotowskie czyli dzisiejszy pl. Unii Lubelskiej wtedy nazwano Rondem Keksholmskim). Notabene była to pierwsza cerkiew pułkowa z oświetleniem elektrycznym.
Z kościołem tym wiąże się jedna najpyszniejszych varsavianistycznych anegdot współczesnej literatury polskiej, umieszczona w "Dziennikach 2010" Jerzego Pilcha. Kościół jest w niej obiektem swoistego qui pro quo z teologiczną pointą, a historia jest o tym, jak warszawski taksówkarz okazuje się słoikiem, nie znającym swojego miasta ani podstaw swojej wiary. Umarłem ze śmiechu, kiedy tego pierwszy raz słuchałem w radiowej Dwójce w rewelacyjnej interpretacji Adama Ferencego. Poniżej umieszczam w ten kawałek w postaci podkładu dźwiękowego, jako zachętę do kupna książki albo audiobooka. Doradzam wysłuchać w całości i po kolei, ma to ok. niż 3,5 minuty. Pierwszy raz tego słuchając popłakałem się ze śmiechu.
Kościół luterański zainstalował się w tym budynku pierwszej wojnie światowej, po przerobieniu tej budowli ze zbudowanej 1901-1904 wojskowej cerkwi pw. św. Piotra i Pawła carskiego Keksholmskieogo Pułku Lejb Gwardii Cesarza Austrii (sic!), który to pułk niedaleko stacjonował, a nawet Rondo Mokotowskie czyli dzisiejszy pl. Unii Lubelskiej wtedy nazwano Rondem Keksholmskim). Notabene była to pierwsza cerkiew pułkowa z oświetleniem elektrycznym.
Z kościołem tym wiąże się jedna najpyszniejszych varsavianistycznych anegdot współczesnej literatury polskiej, umieszczona w "Dziennikach 2010" Jerzego Pilcha. Kościół jest w niej obiektem swoistego qui pro quo z teologiczną pointą, a historia jest o tym, jak warszawski taksówkarz okazuje się słoikiem, nie znającym swojego miasta ani podstaw swojej wiary. Umarłem ze śmiechu, kiedy tego pierwszy raz słuchałem w radiowej Dwójce w rewelacyjnej interpretacji Adama Ferencego. Poniżej umieszczam w ten kawałek w postaci podkładu dźwiękowego, jako zachętę do kupna książki albo audiobooka. Doradzam wysłuchać w całości i po kolei, ma to ok. niż 3,5 minuty. Pierwszy raz tego słuchając popłakałem się ze śmiechu.
środa, 30 października 2013
wtorek, 29 października 2013
Plac Unii Lubelskiej - dźwigi wieczorem
Zdjęcie już historyczne. To było w lutym 2012, niecałe 2 lata temu – a niedawno otwarto w tym miejscu budowany wtedy wieżowiec z centrum handlowym i biurami. Choć stanął na działce, na której przecież planowano przed wojną zbudować wieżowiec Polskiego Radia, to miejsce okazało się niefortunnie dobrane, bo budynek jest zbyt wysoki i zepsuł widok na Belweder z Łazienek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




