środa, 11 lipca 2012
czwartek, 5 lipca 2012
Nightskating Warszawa - Nightskating Praga ;-)
![]() |
Rekordowa frekwencja na Nightskating Warsaw, doliczono się (choć
nie wiem jak) ponad 1500 rolkarek i rolkarzy. Trasa 21 km.
Więcej szczegółów o tej imprezie tutaj, jest też link do mapki z trasą
przejazdu. Ponieważ trasa wiodła przez Pragę, nie mogłem tej imprezy
zlekceważyć! :-) |
Filmowałem peleton z zatrzymanego startu na
Muranowie, przejazd całości bardzo zwartej w tym momencie
grupy trwał ponad 2 mintuty!
|
Wjazd z Targowej w Zamoyskiego.
Jagiellońską przez Kłopotowskiego: Pedet (teraz
tęczowo-skarbowy), Kino Praha, Dom Weteranów,
Dom Wychowawczy Starozakonnych...
tęczowo-skarbowy), Kino Praha, Dom Weteranów,
Dom Wychowawczy Starozakonnych...
Ulicą 11 Listopada.
Przejazd tunelem pod torami Kolei Nadwiślanskiej koło
Ronda Żaba. Oczywiście wszyscy krzyczą jak najgłośniej,
by było słychać potężne echo.
| Nic dziwnego że przy takim tempie niektórzy nie wytrzymywali i potrzebowali pomocy holowniczej ;-) |
| Na zakończenie wszyscy ludzie robili sobie pamiątkowe fotki na stopniach pomnika pewnego astronoma z Torunia. |
poniedziałek, 2 lipca 2012
Bokserska potyczka z latarnią czyli dzwon przy Ząbkowskiej
| Autobus 138 (z PKS Grodzisk) walnął w latarnię (bo kierowca zasłabł czy jakiegoś ataku dostał), a latarnia się przewróciła na przechodzącą dziewczynę (jak słyszałem, na szczęście dziewczyna żyje). Łomot był potężny, aż podbiegliśmy do okien, a i potem zamieszanie spore - trzy karetki, wóz stójkowych i rewirowego z praskiego cyrkułu, straż miejska, wóz pogotowia elektrycznego - słowem wyło i migało niebiesko i żółto jak na niezłym melanżu. ;-) Do kompletu zabrakło tylko strażaków z pobliskiej piątki (tj. JRG5). |
Mousa z Cypru
Na warszawskim Zamku Królewskim zaczął się właśnie kolejny festiwal Muzyczne Ogrody. Większość wydarzeń jest dla mnie słabo strawna, ale na rozpoczęcie się wybrałem, bo występuje cypryjski zespół Mousa. Prawdziwe i niestety mało znane - bo nieskomercjalizowane! - oblicze muzyki greckiej.
Najciekawsze jednak są śpiewy.
--
Wysłano z telefonu komórkowego Sony Ericsson
niedziela, 1 lipca 2012
czwartek, 28 czerwca 2012
Koncert Kamanių šilelis w Centrum Litewskim
Bez mikrofonów, na luzie (za to z dziełami Stasysa Eidrigevičiusa w tle), w kameralnej sali Centrum Litewskiego afiliowanego przy ambasadzie, przy Al. Ujazdowskich 12, zagrał i zaśpiewał litewski zespół, wykonujący muzykę świata, muzykę etniczną (litewską, ale także np. afrykańską i Aborygenów, wśród ich licznych instrumentów jest np. afrykańska kalimba i australijskie digeridoo). Muzyka tradycyjna i ludowa w ich wykonaniu jest często wymieszana z ciekawymi eksperymentami zespołu oraz poezją śpiewaną, niekiedy traktowaną żartobliwie, bo się sporo osób zaśmiewało - tzn. ci, którzy zrozumieli. ;-)
Szkoda tylko, że streszczenia piosenek były takie krótkie, bo kto tutaj u nas w Kongesówce litewski zrozumie... ;-) Jak mawiał Imć Pan Zagłoba o tym przepięknym w brzmieniu, choć trudnym i niezrozumiałym dla nas, Słowian języku: "rzuć o ścianę garść orzechów, to imię szlachcica lub nazwę wioski usłyszysz". ;-)
Nazywają się Kamanių šilelis, co znaczy podobno Trzmielowy borek (czyli mały, trzmielowy las iglasty). Nazwa jest grą słowną z imionami artystów, ale podkreśla też ich związki z przyrodą oraz niektórymi dziełami dziewiętnastowiecznej literatury litewskiej.
Trzon zespołu tworzą panna Kamila Gudmonaitė i pan Manas Zemleckas. Muzycy otrafią być wzruszający, a cały czas są radośni, zabawni, pozbawieni zadęcia i przesympatyczni, choć potrafią i rockandrolowy z pazur pokazać:
Więcej ich muzyki tutaj:
| Jeszcze tylko głęboki ukłon w podziękowaniu za gorące owacje.... |
| ...przy wyjściu zrzutka na autostop dla artystów... i w drogę na podbój całej Europy i świata! :-) Powodzenia i zapraszamy znów na dłużej! |
środa, 27 czerwca 2012
niedziela, 24 czerwca 2012
Która wianek straciła ostatniej nocy - pilnie poszukiwana ;-)
Po ostatniej nocy (świętojańskiej czyli sobótkowej) znalezionio wianek stracony z kaczorem (cecha charakterystyczna); zaś świeczka do cna wykorzystaną była, nie ostał się po niej nawet ogarek.
Wianek utknął w szuwarach w miejscu o następuących współrzędnych:
52° 51' 52,03" N
19° 21' 10,56" E
Dostał się w to miejsce pewnie spływając z nurtem rzeki...
Ta, która ten wianek straciła, może zgłaszać się po zgubę. ;-)
Bo pewnie ktoś tuż przed świtem tak śpiewał:
Світай, Боже, світай,
Жебы скоро день быв,
Та жебы я видів,
В хторым я дворі быв.
Ци в тым будуваным,
Ци при тым дівчатку
Шварно мальованым.
Wianek utknął w szuwarach w miejscu o następuących współrzędnych:
52° 51' 52,03" N
19° 21' 10,56" E
Dostał się w to miejsce pewnie spływając z nurtem rzeki...
Ta, która ten wianek straciła, może zgłaszać się po zgubę. ;-)
Bo pewnie ktoś tuż przed świtem tak śpiewał:
Світай, Боже, світай,
Жебы скоро день быв,
Та жебы я видів,
В хторым я дворі быв.
Ци в тым муруваным,
Ци в тым будуваным,
Ци при тым дівчатку
Шварно мальованым.
środa, 20 czerwca 2012
Najazd wsi na warszawskie Śródmieście ;-)
Nie na stodólnym klepisku, nie na dechach wiejskiej karczmy, lecz na marmurowych posadzkach Pałacu Kultury tańczą bosonogie dziewki i bosi parobcy ;-)
Słowem Chłopomania 2.0, grubo sto lat po Wyspiańskim i Rydlu.
(Tańczący jak najsłuszniej lekceważą strefę kibica, znajdującą tuż za drzwiami foyer Teatru Studio, bo dokładniej rzecz biorąc to tu impreza się odbywała - a konkretnie w teatralnej Bratniej Szatni, czyli w lewobrzeżnej filii nowopraskiego Składu Butelek).
Do tańca ze sceny przygrywają z wielkim czadem i pałerem ;-) Poszukiwacze Zaginionego Rulonu, niedawni laureaci Grand Prix Nowej Tradycji, ogólnopolskiego festiwalu Polskiego Radia. Więcej ich muzyki dobrej jakości można posłuchać (a i obejrzeć) tutaj.
| Zwracam uwagę na harmonię - pardonez le mot - pedałową ;-) na której gra koleż. Małgosia Makowska z okolic Suwałk. A harmonia - wyprodukowała ją warszawska firma Adolf i Władysław Leonhardt. Związki tego tego jedynego naprawdę polskiego rodzaju instrumentu z Warszawą i Nową Pragą znane tylko wtajemniczonym. ;-) Na skzypcach gra Олена Єременко - skądinąd także z lwowskiego Burdonu. A rżnie te mazowieckie kawałki tak, jakby wychowała się na podradomskiej wsi! |
| Porzucone buty oczekują swoich właścicielek z cieprliwością, ale bez nadziei na szybki powrót. ;-) |
| Po mikrowarsztatach poprowadzonych przez kol. Ignaca (jak się okazało zza Kanałku Bródnowskiego, czyli sąsiada "mojego" PGRu) tańczyli już wszyscy. |
| W akompaniament połudnowiomazowieckim melodiom włączyła się nawet brazyliska berimba. Na parkiecie (pardon, marmurze!) nie doszło jednak do starć typowych dla caopoeiry - i całe szczęście! Powstrzymał się od nich nawet Bańbuła (który w takich sytuacjach zwykle zachowuje przyzwoitość i konwencjonalnie rżnie nożem ;-) |
Wysłano z telefonu komórkowego Sony Ericsson
"Kto kochania nie zna ten Boga szczęśliwy" z varsavianistycznie zaskakującym zakończeniem.
sobota, 16 czerwca 2012
Kapelusz wdzięczny i zarazem dźwięczny
Bard Pragi - pan Andrzej z Wileńskiej
Subskrybuj:
Posty (Atom)


