czwartek, 22 stycznia 2009

poniedziałek, 19 stycznia 2009

Kolacja braci Kaczorów na Bródnie:


Befsztyk tatarski z domowymi, kwaszonymi ogórkami mojej maman i grzybkami także przez nią zebranymi i zamarynowanymi. Jak widać, nie jest to tzw. Tatar-inwalida ;-) czyli z jednym jajem. Do tego belgijskie, górnofermentacyjne piwo Chimay z zakonu braci trapistów (zwycięzca smakoszowkiego konkursu na najlepsze piwo świata) i warsiawska ;-) WuZetka na deser. Jak widać, w tym momencie jest już nieco chwiejna. :-)
P.S. Dementi. Podawane rano we wtorkowych mediach informacje o dwu kaczorach, które podróżowały rano tramwajem na Okęcie, nie dotyczą naszego zachowania po spożyciu tego piwa. A dyr. Andrzej Kruszewicz chyba po znajomości robi sobie ze mnie jaja ;-)

sobota, 17 stycznia 2009

Halászlé w Borpince - la cuisine hongrois. :-)


Pikantna zupa rybna, tym razem z suma, a nie z karpia. A na deser gesztenyepüré - purée z kasztanów z rumem i bitą śmietaną, niewidoczne na zdjęciu ;-)

Pod warszawską filharmonią zapachniało Trafalgar Square i dyrygenturą sir Neville'a Marrinera


Tylko w szybie autokaru dla popsucia nastroju obija się iglica pałacu o estetyce z urojeń 'szalonego cukiernika' (jak to słusznie określił Stefan Kisielewski)

piątek, 16 stycznia 2009

Targowa, main street Pragi


No proszę! A za pradziadów było tu tak elegancko...

Wisła od wschodu skuta lodem.


Na stojących krach siedzą gdzieniegdzie gawrony. Tylko przy zachodnim brzegu zachował się wąski pasek nurtu, na nim schroniły się barki i kaczki. To widok z najpiękniejszego mostu Warszawy. Przy nim niech schowają się harfy świętokrzyskie i siekierkowskie.

sobota, 3 stycznia 2009